Przyszłość Unii Europejskiej
Czy możemy liczyć, że po wielkim szczycie w Brukselii przyszłosć Unii Europejskiej jest zapewniona? Czy nie ma ryzyka, że Unia podzieli się na kraje teoretycznie bogatsze i te biedniejsze (lub inaczej – te które “mają” EURO i te które EURO nie mają). Dobrym Continue reading
Droga muzułmanów do Unii
Pomimo tego, że obecnie UE jest pogrążona jest w kryzysie, wiele krajów nadal walczy o przystąpienie do jej struktur. Rozszerzenie UE o kolejne kraje, ma tylu samo zwolenników co przeciwników. Najgorętsza dyskusja twa wokół integracji UE z Turcją. Spór ten dotyczy przede wszystkim różnic kulturowych oraz religijnych, jakie niewątpliwie występują. Wydaje się, iż wstąpienie Turcji do UE, z uwagi na owe różnice jest niemożliwy. Z pewnością połączenie byłoby trudne, ale nie niemożliwe. Połączenie Turcji z UE, niosłoby za sobą wiele korzyści. Pierwszą z takich korzyści, jest niewątpliwie pozyskanie sojusznika dla UE, w postaci jednego z krajów muzułmańskich. W obecnej sytuacji, kiedy przedstawiciele Islamu, negatywnie postrzegają cały świat zachodni, taki sojusz byłby korzystny. Współpraca pomimo różnorodności kulturowej UE i Turcji, udowodniłaby przedstawicielom Islamu, że porozumienie jest możliwe. Niewątpliwym plusem, przyjęcia Turcji do struktur UE, są korzyści ekonomiczne. Otwarcie nowych dróg zbytu na wschód i dostęp do ropy wydobywanej w rejonie Morza Kaspijskiego, to tylko nieliczne z przykładów. Na przeszkodzi przyłączenia Turcji do struktur UE, jest wciąż niejasna polityka społeczna tego kraju. Wiele raportów, sporządzanych przez organizacje pozarządowe, wciąż wykazuje, że na terenie Turcji łamane są prawa człowieka. W szczególności, prawa człowieka łamane są w zakresie wolności religijnej, tak ważnej na terenie UE. Wielu przeciwników integracji Turcji z UE, boi się również napływu emigrantów islamskich. Obawy te tłumaczone są strachem, jaki zapanował wśród obywateli UE po zamachach w Anglii i Hiszpanii. Zwolennicy integracji, nawołują do otwarcia się na inne kultury, oraz o wyzbycie się nietolerancji. Uważają, że otwarcie UE na kraje islamskie jest nawet konieczna, ponieważ różnorodność kulturowa Europy jest jej główną zaletą. Continue reading
Białoruska demokracja
Walka o wolność oraz o prawa człowieka, jest dla Polaków bardzo istotna. Jeszcze trzy dekady temu w Polsce żywe były hasła wolnościowe były bardzo aktualne, wtedy marzeniem było, aby nasz kraj stał się w pełni wolny oraz demokratyczny. Trudno uwierzyć, że za naszą wschodnią granicą nadal toczy się walka o demokrację. Na Białorusi, wciąż łamane są prawa człowieka, nie respektuje się tam również odmienności politycznej. Opozycja białoruska, chcąca wprowadzić prawdziwą demokrację, jest zatrzymywana oraz przetrzymywana w aresztach. Polska jako członek UE i kraj demokratyczny, często upomina się o wprowadzenie odpowiednich sankcji, które zmusiłyby prezydenta Białorusi do zmiany postępowania. Niestety, mimo dobrych chęci oraz jasnemu stanowisku, niewiele udało się osiągnąć. Często również polska prokuratura stara się pomóc w walce o demokrację na Białorusi. Jednak zdarza się tak, że w wyniku działań władz demokratycznych, konsekwencję ponoszą obywatele Białorusi. W czerwcu tego roku, po interwencji polskiej prokuratury, zatrzymany został białoruski opozycjonista. W dalszym ciągu dochodzi również do pomyłek. Ostatnio, taka pomyłka miała miejsce na lotnisku Okęcie w Warszawie. Przez działania urzędników celnych z lotniska, do aresztu trafił kolejny białoruski opozycjonista. Poszukiwany był on listem gończym Interpolu, na całym terenie UE. Polscy urzędnicy, nie zauważyli jednak, że jest on poszukiwany za rozboje na tle politycznym właśnie na Białorusi. Dzięki szybkiej interwencji demokratycznych władz, opozycjonista został zwolniony z aresztu. Pomimo pomyłek i przeszkód na jakie trafiają władze UE oraz działacze ugrupowań walczących o demokrację, troska i walka o obywateli Białorusi trwa. O wytrwałości w walce nie powinni zapominać działacze z Polski, w naszym kraju droga do demokracji również była ciężka i długa. Continue reading
Feministki na barykady
Często wszelkie manifestacje oraz demonstracje, są jedynym sposobem, aby zwrócić uwagę władz i społeczeństwa na jakiś problem. Organizacje pozapaństwowe zazwyczaj sięgają właśnie po takie działania, aby zamanifestować swoje poglądy. U podłoża wszelkich manifestacji czy zabawnych happeningów, leżą takie problemy jak walka o równouprawnienie, ekologię czy po prostu demokrację. Na terenie UE oraz w większości demokratycznych krajów na świecie, takie manifestacje nie są zabronione, więc odbywają się one przy wszelkiej możliwej okazji. Ostatnio wiele manifestacji odbywa się w związku ze zbliżającymi się rozgrywkami piłkarskimi Euro 2012. Najodważniejsze z nich, to te organizowane przez feministki z ukraińskiej organizacji Femen. Działaczki tej organizacji, pragną zwrócić uwagę społeczności UE oraz jej władz, na zagrożenia oraz problemy pojawiające się przy okazji Euro 2012. Jedna z takich manifestacji odbyła się na głównym placu w Kijowie, Majdanie Niepodległości. Działaczki pragnęły wówczas zwrócić uwagę na fakt barku wody, w mieście gdzie mają rozegrać się największe mecze. Opinia publiczna UE była zszokowana, kiedy dowiedziała się, że w demokratycznym kraju łamane są prawa człowieka. Kolejna demonstracja działaczek Femenu, dotyczyła o wiele poważniejszego problemu. Organizacja zwraca uwagę na problem prostytucji, tak rozległy na Ukrainie. Feministki twierdzą, że poprzez napływ miliona kibiców, z całej UE, proceder nielegalnej prostytucji zwiększy się. Feministki z Femenu, aby zwrócić uwagę na korzystają z szokujących środków. Przeważnie, transparenty z hasłami popierającymi walkę o prawa człowieka czy wolność, trzymane są przez nagie kobiety. Mino tego, iż są to działania szokujące i nie każdy je pochwala, feministki osiągnęły swój cel. Ich hasła propagujące walkę o prawa człowieka, w szczególności ukraińskich kobiet, usłyszała cała demokratyczna UE. Continue reading
Prawa człowieka na świecie i w Europie
Kiedy przeciętna osoba, myśli o prawach człowieka i ich przestrzeganiu, identyfikuje je przede wszystkim z państwami, którym daleko do demokracji. Jest prawdą, że prawa człowieka najczęściej łamane są w Azji czy Afryce. Kraje takie jak Korea Północna, Chiny czy kraje Afrykańskie, często stają się celem protestów ze strony obywateli państw demokratycznych. Organizacje takie jak, Helsińska Fundacja Praw Człowieka czy ONZ, co roku publikują wstrząsające raporty, w których wyliczają państwa, które permanentnie posądzane są o niewłaściwe traktowanie swoich obywateli. Prawa człowieka, w tych krajach, łamane są w obrębie wszystkich aspektów życia społecznego. Władze niektórych krajów azjatyckich czy afrykańskich, skutecznie rugują z życia swoich obywateli każdą odmienną postawę. Najczęściej, łamanie praw człowieka, zaobserwować można, w takiej sferze życia jak religia. Gnębienie innowierców czy osób postępujących inaczej niż nakazuje religia ustanowiona i zaakceptowana przez państwo, jest w tych krajach na początku dziennym. Kolejną sferą życia, gdzie nagminnie łamane są prawa człowieka, jest życie polityczne. Brak dostępu do wolnych wyborów czy podstawowych informacji politycznych, to jedynie wierzchołek problemów z jakimi borykają się mieszkańcy tych krajów. Jednak, aby znaleźć kraje, które łamią prawa człowieka, nie należy szukać ich na innych kontynentach. Również w Europie, pojawiają się takie sytuacje, gdzie prawa człowieka nie są przestrzegane. Krajem, który permanentnie łamie prawa człowieka, jest Białoruś. Często, kraj ten, określany jest jako plama na demokratycznej mapie Europy. Białoruś, która nie należy do UE, nie chce dostosować się do wymogów oraz prawa, które jasno określają prawa człowieka. Żeby zapobiec takiej sytuacji, często działacze fundacji czy organizacji walczących o prawa człowieka, podejmują działania, aby nagłośnić sprawę, na arenie między narodowej. Niestety, działania te nie będą miały większego sensu, jeżeli przedstawiciele krajów UE, nadal będą uważać ten problem za marginalny. Continue reading
Unia w kryzysie
Początek nowej dekady XXI w., z pewnością zostanie zapamiętany jako początek oraz kulminacja kryzysu gospodarczego. W tym okresie, wiele liczących się państw UE, stanęło w obliczu katastrofy gospodarczej, pierwszej tak poważnej w nowym milenium. Ludność UE, w związku z widmem największego kryzysu, rozpoczęła protesty oraz manifestacje na całym kontynencie. Postawa oraz działania obywateli UE, niewątpliwie odzwierciedlają nastroje nowego ruchu oburzonych, który działa na całym świecie. Coraz mniejsze zarobi oraz brak jasnej deklaracji ze strony władz państwowych oraz UE, powoduje niezadowolenie i gorycz wielkiej części obywateli Europy. Polska, pozostająca krajem, którego gospodarka, wydaje się dobrze radzić z kryzysem, nie uniknie jednak konsekwencji. Dodatkowo, nasza prezydencja w UE przez ostatnie pół roku, wymusiła od władz państwowych, przedstawienie jasnego stanowiska oraz recepty na kryzys gospodarczy. Pomimo tego, że polskie władze państwowe opowiedziały się za działaniem nakierowanym na mocniejsze zjednoczenie UE, wielu z jej członków pozostaje innego zdania. Wielu ekspertów, wypowiadających się na temat kryzysu, zauważa, iż problemy przed jakimi stoi UE, mogą doprowadzić do jej rozpadu. Nie musi to oznaczać upadku UE jako takiej. Oznaczać to może, rozpad strefy euro, której członkowie nie są zadowoleni z obecnie prowadzonej polityki pieniężnej. Eksperci zgodnie twierdzą, że takie rozwiązanie, pogłębiłoby tylko skutki kryzysu. Jest to również niekorzystne rozwiązanie dla Polski, która w planach ma wstąpienie do strefy euro. Obywatele UE, zdają się pomysłowość władz unijnych oraz państwowych, przy rozwiązaniu kryzysu. Jednak ich cierpliwość szybko się kończy. Protesty, które pojawiły się w Grecji czy we Włoszech, mogą okazać się jedynie początkiem i punktem zapalnym. Jeżeli ekonomiści wraz z politykami UE, nie znajdą rozsądnego wyjścia z kryzysu, ludzie poczują się zagrożeni i wyjdą na ulicę aby zamanifestować swoje niezadowolenie. Continue reading
Usługi prawne
W Poznaniu działa bardzo wiele kancelarii prawnych oraz kancelarii adwokackich. W teorii więc zwykli ludzie a także przedstawiciele małych firm powinni nie mieć żadnego problemu z dostępem do prawników, adwokatów czy też radców prawnych. Tymczasem sytuacja wygląda zdecydowanie inaczej, gorzej, ponieważ bardzo wysokie opłaty, z jakimi w Poznaniu związane jest korzystanie z kancelarii prawnych oraz kancelarii adwokackich powodują, że tylko nielicznych jest na to stać. Większość niewielkich firm, kiedy tylko stają przed problemem związanym na przykład z podatkami, sprawami związanymi z prawem spółek, albo po prostu mają problem ze ściąganiem należnych pieniędzy od nierzetelnych klientów za zakupione przez nich towary i usługi, nie decyduje się na wydatki związane z wynajęciem kancelarii prawnej lub kancelarii adwokackiej, co jest niestety sporym błędem. W Poznaniu według wyników różnych badań zdecydowana większość firm w ogóle nie korzysta z pomocy prawnej adwokata, radcy prawnego, czy w ogóle prawnika. Nie robią tego, ponieważ nie decydują się na ponoszenie związanych z tym bardzo wysokich kosztów i jednocześnie nie zdają sobie sprawy z tego, że bardzo często, w licznych przypadkach, opłacenie kancelarii prawnej, czy też kancelarii adwokackiej może dać świetne efekty i zapobiegać problemom, które mogą kosztować firmę w Poznaniu o wiele więcej niż wynosi wynagrodzenie adwokata, radcy prawnego, albo prawnika. Wydaje się, że do takiego postępowania przedsiębiorcy z Poznania muszą jeszcze dojrzeć, niebagatelne jest też to, że z pewnością na upowszechnienie się usług kancelarii prawnych oraz kancelarii adwokackich mogłyby wpłynąć obniżki cen za taką pomoc prawną. Jednakże w obecnej sytuacji można jedynie liczyć na to, że w końcu liczba kancelarii prawnych oraz kancelarii adwokackich zwiększy się do tego stopnia, że konkurencja o klienta pomiędzy nimi, doprowadzi do znacznego obniżenia cenników, a tym samym Continue reading
W kryzysie, ale liczniejsi
Pomimo tego, że przyszłość Unii Europejskiej jest trudna do przewidzenia, zgłaszające wcześniej chęć akcesji państwa, wcale nie zamierzają ze swoich planów rezygnować. Trudna sytuacja Eurolandu w większości przypadków nie zmienia postrzegania członkostwa jako ogromnej szansy na rozwój i skok cywilizacyjny. O ile Turcja, ostatnimi czasy nieco odpuściła starania o przyjęcie w poczet państw UE, o tyle Chorwacja, Serbia, Czarnogóra czy też Macedonia swoich starań nie porzuciły. Chorwaci zaledwie kilka dni temu, zostali oficjalnie zaakceptowani – dokładna data akcesji nie jest jeszcze znana, uznano już teraz jednak, że Zagrzeb spełnia wszystkie warunki wymagane do przystąpienia do Wspólnoty. Przewiduje się datę 1 lipca 2013, w dzisiejszych niepewnych czasach, nie można jednak o niczym przesądzać. Negocjacje akcesyjne Chorwacji trwały niewiele krócej niż te, w przypadku Polski. Odpowiednią aplikację złożono w roku 2003, same rozmowy zaczęły się jednak w roku 2006. Ustalono 33 punkty, co do których obydwie strony musiały dojść do porozumienia. Choć nie we wszystkich przypadkach było łatwo o konsensus (chodzi tu głównie o kwestie związane z ochroną środowiska – rozmowy trwały tutaj ponad 4 lata), ostatecznie udało się wypracować wspólne stanowisko. Być może rozmowy zakończyłyby się nieco wcześniej, gdyby nie fakt, że w roku 2009 Chorwaci wdali się w graniczny zatarg ze Słowenią (wówczas już członkiem Unii). Słoweńcy naturalnie zablokowali wówczas jakikolwiek postęp w negocjacjach. Do porozumienia dochodzono 10 miesięcy i dopiero w połowie 2010 roku, rozmowy w sprawie akcesji wznowiono. Co dać może Europie wejścia Chorwacji do Unii? Przede wszystkim większą gwarancję spokoju na Bałkanach. Obszary południowo-wschodniej Europy zawsze narażone są na wewnętrzne, uwarunkowane historycznie spory – przynależność tamtejszych krajów do Wspólnoty z pewnością ostudzi zapały co poniektórych frakcji. Wprawdzie akcesja Chorwacji to jedynie pierwszy krok do trwałego ustabilizowania sytuacji na Bałkanach, nie da się jednak zaprzeczyć, że to krok w dobrym kierunku.
Continue reading
Europa na równi z dyktaturami
“Obyś żył w ciekawych czasach”. Ta znana ze starożytności chińska sentencja, wbrew pozorom nie jest przyjaznym życzeniem. To klątwa, która współcześnie dotknęła na dobrą sprawę cały świat. Kryzysowi ekonomicznemu towarzyszą niezliczone kryzysy polityczne – te drugie nie dotyczą tylko tych krajów, które dotychczas uważane były za “obszary zapalne”, ale także i tych, znajdujących się w centrum demokratycznego, teoretycznie stabilniejszego świata. Choć zachodzące na Starym Kontynencie przemiany nie dotyczą samego ustroju, a panującej klasy politycznej, to przyznać trzeba, że w niektórych przypadkach są to zmiany równie rewolucyjne. Po wielu miesiącach upadł w końcu premier Grecji – Papandreu. Zmiana na stanowisku rządzącego była koniecznością – w przeciwnym wypadku, parlament nie zaakceptowałby zmian wymaganych do uzyskania pomocy z UE. Podobnie skończył rząd Ivety Radiczovej na Słowacji. Odzwierciedleniem słowackich nastrojów i niezadowolenia z jej rządów, było głosowanie nad zwiększeniem Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej połączone z votum zaufania dla pani premier. Zdeterminowana opozycja postanowiła kosztem zatrzymania europejskiej pomocy dla trawionych kryzysem krajów, postanowiła uczynić wszystko, aby Radiczova odeszła. I udało im się. Sukcesem zakończyły się także wieloletnie starania hiszpańskiej opozycji o odsunięcie od władzy Zapatero i jego socjalistycznej partii. Hiszpania, w której bezrobocie rozrasta się do monstrualnych rozmiarów, w końcu zdecydowała się na zmiany, poprzez akt wyborczy powierzając swoją przyszłość prawicowej partii Mariano Rajoy’a. Równie spektakularna zmiana władzy miała miejsce we Włoszech – wieloletni premier Silvio Berlusconi, pomimo mnożących się skandalów obyczajowych, przetrwał ponad 350 wniosków o swoje odwołanie. Dopiero kiedy nad Włochami zawisła groźba bankructwa, udało się zmusić rześkiego polityka do odejścia. Zastępujący go na stanowisku Mario Monti nie będzie miał łatwego zadania – Włochy są okropnie zadłużone, a gospodarka traci na efektywności z każdym miesiącem. W każdy z tych przypadków zmiany były konieczne – nowa władza nie rozwiązuje jednak automatycznie powstałych problemów. Naprawienie błędów poprzedników wymagać będzie wielu lat ciężkiej pracy. To czy Europę stać na tak wielkie wyrzeczenia, okaże się zapewne już niebawem.
Continue reading
Rozwój kosztem wolności?
W świetle niedawnego wystąpienia Radosława Sikorskiego w Berlinie, niczym bumerang, do polskiej polityki wróciło pytanie o suwerenność państwa. Podnoszone przez opozycję larum i wnioski o postawienie ministra przed Trybunał Stanu dotyczą przede wszystkim słów o “federalizmie Unii Europejskiej” – czyli przekształcenia UE w jedno superpaństwo, na kształt Stanów Zjednoczonych Europy, gdzie władza centralna sprawuje kontrolę nad kluczowymi dla ogółu kwestiami. Czy faktycznie jest to zaprzeczeniem suwerenności? Czy nie kłóci się to z niepodległościowymi dążeniami Polski, charakterystycznymi dla nas przez tak wiele lat? Rozpoczynając jakąkolwiek dyskusję na temat suwerenności czy też jej braku, pamiętać należy przede wszystkim o jednym – jej dzisiejsze znaczenie znacznie odbiega od tego, co definiowano jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Całkowitą niezależność od innych, jaką postulują narodowcy nie jest w dzisiejszych warunkach po prostu możliwa. Państwo samowystarczalne po prostu nie istnieje. To czy chcemy tego czy nie, będąc częścią UE czy też poza nią, jesteśmy zależni od swoich partnerów gospodarczych. Tak jak oni są zależni od nas. System wzajemnych powiązań, głównie ekonomicznych, sprawia, że Europa funkcjonuje dziś jak jeden organizm. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby jakieś państwo wyłamało się z tego schematu i “uniezależniło” się od wszystkich, w prostej linii oznacza to jednak szybki upadek. Podawany często w tym kontekście przykład niezależnej Szwajcarii jest całkowicie nietrafiony, bowiem kraj ten podlega identycznym zasadom rynkowym jak pozostałe “niesuwerenne” kraje UE. Dalsza integracja leży w interesie nie tylko pojedynczych ludzi, ale być może przede wszystkim – samych państw, o ile te chcą odgrywać jakąkolwiek rolę na międzynarodowej arenie. W porównaniu do gospodarek Brazylii, Chin, Rosji czy choćby Indii, silna jak na europejskiej warunki gospodarka niemiecka, wydaje się śmiesznie mała. Z pojedynczymi państwami nikt obecnie nie będzie się liczył – szansą dla Europy na utrzymanie swoich wpływów jest jedynie występowanie jako całość. Działanie na własną rękę, oznacza brak rozwoju i zepchnięcie na obrzeża polityki, czyli dwie rzeczy, których każde państwo wystrzega się jak ognia. Czy w obliczu tego faktu, postulaty Sikorskiego nie wyglądają bardziej na dbanie o interes narodowy?
Continue reading